Archipelagi - blog Demencji Cristoforo - wielki zloty wazon Ludzie Polnocy - znikajacy punkt Toto - moj bilet do San Fran Houston - krakowska kultura Agnus - hodowca matek i ciotek
Bloodorange - issue #4 Bus Stories - soltysowa globalnej wioski Ian - remote location Sommer - pociag do pociagow Foxglove - the epitome of "me too!" Elsewhere - Miss Reservation Kropka - Miss Callback Miazga - Koko, wersja malopolska Bdq - majordomus Ribbentropow G5 - wola i ochota Boogie - Warschaus Slam-Prinz in exile Takietam - Galadriela Croft Darquis - a rare subspecies Dagmara - onetynka Clanah - perfectly parallel Kajka - Samba Rumba Capoeira! Michas - coin-operated boy Tygrys - mocarna krowa
Nju Kidsy - vote for disorganised crime Aster - indie rock is dead Yssy - tlusciutki *twitch* mistrz *twitch* zen Kazuar - Kazia de Wernisaz Philo - channelling Woody Allen since 1977 Ormuss - one-man Eurovision song contest Inka - omnipresent, omnivocal Agent Orange - monorail express
A w Wawie szara dupa
Wrocilem. W samolocie udalo mi sie rozwinac bulletpointy w dwie dlugasne notki obejmujace dwa pierwsze dni i mam serdecznie dosyc. Nigdy wiecej odgrzewanych relacji.
Acha, czy ktos wie gdzie mozna kupic zasilacz do laptopa z europejskim gniazdkiem, albo wrecz sam kabel do zasilacza?
Even more bullets
Strand jest absurdalny. Ksiazkowo uzupelnilem sie jeszcze o biografie krolowej Krystyny i Secrets of the Gotha, czyli ksiazke ktora absolutnie powinienem byl przeczytac przed napisaniem magisterki. Yeah.
Jak jeszcze raz uslysze "oj pamietasz ten odcinek Friendsow jak..." to kogos uderze i nie bedzie to Ana.
bulletpoints: grimaldi's, blast of verbal diarrhea, brooklyn bridge, non-responsive polesmovie crew, sklep NBA (kupilem se bluze koszykarska, I kid you not)(no dobra, longsleeva), MoMA design store, zaloopowanie w midtown, WTC, gallery of the homeless. Mister Smarty Lady. Foot sweaters! I kilka innych hasel.
The horoscope You will be inconsolable this Thursday, or at least you would be, were anyone to actually try.
To powyzsze to moj horoskop z The Onion.
Dzis najwieksza dawka Americany ever. Bulletpoints: 30 Rockefeller Plaza, bieganie pomiedzy samochodami kolo Madison Square Garden, opierdziel od hipsterki za littering, kosmiczne hamburgery w East Village, Justin Bateman w reklamach Gap, celebrity sighting w metrze, crazy raving black guy tamze, improv w Upright Citizens Brigade Theatre (za jedyne dziesiec dolcow!), sernik-bog, i zupelnie znienacka (i troche przypadkiem) Times Square wieczorem, na ktorym wykurwisty plakat z 30 Rock. Pizdzi tak masakrycznie ze bolalo mnie oddychanie.
Bohdan robil duzo filmow a ana duzo zdjec, jak zwykle, wiec bedzie troche wspomagaczy wspomnien.
...
Wczoraj drugi spoken word. Mahogany Brown wymiata konkretnie. Ja nadal troche choruje. Bylo tez MoMA, ale o tym juz chyba pisalem. Kiepsko mi idzie chronologia. Kolejny raz obiecuje, ze bedzie szersza relacja jak juz siade na dupie. Bulletpoints: lapanie taksowki, hinduski taksiarz, borough check (that's harlem!), veronica + wallace, a z zaleglych: fleszbek centralparkowy i from chinatown to chinatown via chinatown... reszte wyparly grudy pryzmatyczne.
Dzis chyba idziemy na Upright Citizens Brigade. Google it.
Dell
Nadal Nowy Jork. Pisze to ze swiezo zakupionego notebooka. Newly acquired americana: ana jadla Oreos, przeslismy calym Central Parkiem z Harlemu do Midtown, e knajpianym kiblu zamknal sie bezdomny, a na mnie troche nakrzyczal czarny pan z Best Buy. Z kolei latynoska z tegoz sklepu po moim chujowym akcencie doszla do wniosku ze jestem hiszpanskojezyczny i zaczela do mnie seniorowac.
Mam zdjecie z Bethesda. Bylismy w MoMA. Bohdan robil filmy i inne artystowskie tricki i opowiadal ze kocha go tez brytyjska telewizja. Ana za to zmienila sie w maly lodolamacz i kazala uplynnic Brazylie.
That's a great computer! If I were to buy a notebook, which I have, I would pick this one, which I did. And ridiculously cute to boot (think a British John Krasinski).
Chyba mam temperature i mozg w wacie. Za co jestem bardzo wdzieczny.
Harlemo
Jestesmy w NYC, mamy hostel w Harlemie. Dotarlismy okolo 22:00, na ulicach glownie pusto, ale troche ludzi bylo. Wylacznie czarnych. Myslalem ze to jakis skrot myslowy, ale nie.
Pryzmat nadal siedzi mocno i pecznieje kolejnymi krystalicznymi grudami.